czwartek, 22 sierpnia 2013

Koniec głodówki. Misja wykonana!

Głodówka zakończona. Minęła już północ. Niestety, zupka Vifon na sucho  właśnie poszła. Trudno.
Wszystko się udało. Przechodziłam cały dzień na wodzie i Coli. Dosyć mało się ruszałam, co może mi nieco pomogło w trwaniu w postanowieniu. Efektem ubocznym była jednak dzisiejsza senność i przespane 1,5h w dzień. No nic. Mój meteopatyzm też tutaj raczej wcale nie pomógł.
Ubyło więc dzisiaj 1,75l wody mineralnej oraz pół butelki Coli. Nieźle.
Oczywiście dzisiaj nie ćwiczyłam, ale od poniedziałku ustanowiłam sobie plan ćwiczeń:

pon. - ćwiczenia rozciągające
wt. - orbitrek
śr. - ćw. rozc.
czw. - orb.
pt. - ćw. rozc.
sob. - orb.
nd. - odpoczynek

I tak w kółko do znudzenia.
Mam nadzieję, że wytrwam.

Nadal nic nie ruszyłam z nauki. W ogóle mi się nie chce ruszać. Nie mam ochoty wstawać z łóżka. Chyba powinnam zacząć się leczyć. Albo brać jakieś leki. Cokolwiek!

Mam wielkie plany, jeśli chodzi o mój styl. Mianowicie - mam zamiar stać się bardziej elegancka i zacząć nosić obcasy. Oczywiście moich glanów nic nie jest w stanie pobić. Mimo wszystko, istnieją też przecież inne buty.

Dzisiaj rano rozpieszczałam siebie. Wzięłam gorącą kąpiel z pianą z kokosowym żelem pod prysznic. Usiłowałam wyprostować włosy domowym sposobem, jednak nie bardzo mi to szło. Zastanawiam się teraz, czy warto wydawać ponad 200zł na kosmetyki do włosów, które poleca Anwen do domowego prostowania, które mogą mi pomóc, bądź też nie. Prawdopodobnie bym je potem jakoś sprzedała, ale z drugiej strony - po co robić sobie kolejny problem? Nie wiem. Nadal się nad tym zastanawiam.

Gdy wzięłam kąpiel, zadbałam o całe moje ciało. Usunęłam włoski, wtarłam balsam, odświeżyłam twarz, zadbałam też o stopy. Zostały mi jedynie wąsiki i paznokcie. Nie wiem, jaki wzór na nich byłby najlepszy. Skończy się pewnie jak zwykle - pomalowaniem neutralnym kolorem i pozostawieniem go, aż sam odpryśnie. Cała ja. Heh...

Czułam się po tym wszystkim wspaniale. Czysta i zadbana. Taka, jaka powinnam być zawsze. Pomijając oczywiście chudość.

Muszę posprzątać w pokoju. Syf jak cholera...

Jadę dziś do mojego chłopaka na wieś. Nie będę więc mogła nic pisać, aż do poniedziałku.
Potem  jednak znowu wracam. Będą kolejne dni, kolejne puste słowa.

Do zobaczenia.



 Moje dwa ideały, inspiracje i cele: Johanna Herrstedt i Angelica Sehlin (Murderotic).

+ kilka osób z mojego otoczenia, których tu nie wymienię.

xxx


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz